Oh nie! Czy można w stałej ironii mówić i pisać o sprawach ważnych? Czy na pewno warto do wszystkiego trzymać zdrowy dystans? Kiedy należy do dechy przycisnąć pedał szczerości, metafizyki?... czy da się jednocześnie nie dociskać żenady?
Najnowsze Wpisy
Jakkolwiek by się nie stało - jutro, pojutrze, czy za 2 tygodnie - moje życie na przestrzeni najbliższych lat (więc pewnie i później) zmieni się chyba w sposób zaskakujący, jeśli spojrzeć przez pryzmat ostatnich lat, bardzo słabych zresztą. A wydawało nam się, że tak jest tylko w książkach.
Niecierpliwość, niepokój oczywiście plączą się z ciekawością i ufnością. Dlaczego zdaje się to takie pospolite? Chyba niesłusznie, w każdym razie nieprawdziwie.
Trudno w to uwierzyć. hahaha
Wróciłem z tego Sandomierza piekielnie przeziębiony i pozbawiony wszelkiej motywacji. Chyba nie jestem w stanie przywiązać się do bloga - lub jakiegokolwiek innego pamiętnika - skoro nie mam ochoty dzielić się z nim i resztą świata rzeczywistymi zmartwieniami. Bo cały ten niby-projekt, który prowadziłem w sierpniu, za podstawę miał najzwyklejszą nudę stanu beztroskiego. Czy już wyczerpał się cały mój zapał?
Nie wiem, naprawdę nie wiem, nie wiem czy nie zaoszczędzić czasu - a innym być może oczu - niewypisując tutaj takich pustych notek - jak ta - w chwili w istocie bardzo nieciekawej, choć ludzkiej - jak ta.
Jutro wieczorem wszystko może być inne. Jak zwykle, ale nie zawsze wie się o tym dzień wcześniej.
Naprawdę trudno mi oderwać się od tych blogów, mimo że za 6 godzin odjeżdża mój pociąg a ja jeszcze ani nie się nie spakowałem, ani nie spałem, ani nie jadłem śniadania i nie skończyłem czytać książki, czego koniecznie chcę przed wyjazdem! Do tego jeszcze zacząłem w moim blogu wypysywać szczegóły z życia osobistego, które nikogo za cholerę nie obchodzą, zaraz zacznę dramat układać lub inną lirykę i będę domagał się pochwał!
albo zacznem pisac taak zupelnie na loosie i qrdebele ql benxie
A może napisać wam, jak bardzo tęsknię za moją dziewczyną, która jest nad Adratykiem i wróci dopiero za 6 dni i nocy, może opisać wam to z fizjologiczną dokładnością?
Nie? to może nie pojadę do tego Sandomierza, tylko zostanę przed monitorem i relacjonować będę on-line-instantly-live wszystkie moje myśli, albo opowiem wam o sobie absolutnie wszystko?
Co może być najgorszego? co najgorszego mogę pisać, żebyście czytali to z pomieszaniem ciekawości i zgorszenia?
A może opowiedzieć wam w najmniejszych szczegółach film ciało, który dziś wiedziałem, żebyście od razu wiedzieli, kto jest kim i o co chodzi na końcu?
Jestem gotów na wszystko, mogę nawet zagrać z kimś w warcaby online, lub korespondencyjnie, przez komentarze do notki w blogu, kto w to wchodzi?
Czy taka jest najgłębsza istota blogu? żeby dać upust swojemu pierdolcu, żeby okazać wszystkim swojego nieprzciętnie wyczesanego mózgojada?
to rzeczywiście wciągające
Mój projekt okazuje się bardzo skutecznym środkiem nie tylko do realizacji celów, którymi bynajmnie nie jest, ale także do nawiązania nowych znajomości.
Natomiast to, co okazuje się nudne, to spostrzeżenia metodologiczne, więc je porzucam.
Projekt zawieszam na tydzień, bo jadę do Sandomierza.
Linki
Brak linkówArchiwum
Kalendarz
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

